Złoty znowu słabnie
Jeszcze do niedawna na rynku kredytów mieszkaniowych największym zainteresowaniem cieszyły się kredyty w obcych walutach. Ich atrakcyjność zazwyczaj polega na relatywnie niższym oprocentowaniu. I dlatego między innymi to kredyty walutowe a nie złotówkowe cieszyły się największym wzięciem wśród klientów tego rynku. Można jeszcze dodać, że ich spłata zazwyczaj odbywa się w walucie obcej lub złotych według kursu obowiązującego w dniu spłaty. Co to oznacza w praktyce? A no to, że to kredytobiorca bierze na siebie odpowiedzialność, a w zasadzie ryzyko za zmieniające się jak w kalejdoskopie kursy walut. W tej sytuacji bardzo istotna role odgrywał spread. W końcu jednak weszły przepisy umożliwiające pozbycia się spreadu poprzez spłatę kredytów w walucie w jakiej kredyt były udzielony. Jeżeli jeszcze do niedawna najbardziej popularną walutą kredytową był frank szwajcarski, to później, najbardziej preferowaną przez banki walutą było euro. Teraz banki nie chcą już udzielać kredytów ani w szwajcarskiej walucie ani w euro. Obecnie kredytobiorcy oraz banki najczęściej skłaniają się ku złotemu, ponieważ na rynkach finansowych nie najlepiej ostatnio się dzieje, a frank wprost szaleje na rynku. W ogóle kursy walut w stosunku do złotego stale rosną. Pamiętamy zapewne, że w ubiegłym roku banki szczególnie upodobały sobie kredyty w euro i to przede wszystkim w tej walucie można najczęściej było kredyt dostać. W euro też można było liczyć na upusty, rabaty i promocje. Trend ten zaniepokoił nie tylko klientów, którzy wcale nie byli tacy przekonani o wyższości euro nad frankiem czy złotówką, ale i komisję nadzoru finansowego, która zainteresowała się wtedy kredytami w euro.
- To prawda, ale trzeba wiedzieć, że kredyty walutowe, w tym w euro charakteryzują się zazwyczaj niższym kosztem niż kredyty w złotówkach. Jednocześnie to kredytobiorca, a nie bank bierze na siebie zmieniające się kursy walut. Poza tym zawsze jest ten spread, czyli różnica pomiędzy kupnem i sprzedażą waluty – stwierdził jeden z klientów.
Tymczasem rynek był i nadal jest niestabilny, kryzys wcale nas nie opuścił, a wprost przeciwnie zdaje się nasilać, a takie kredyty są długoterminowe i wiele w tym czasie może się zdarzyć. Już teraz kredytobiorcy, którzy pobrali kredyty we frankach szwajcarskich mają kłopoty z ich spłatą. Wydaje się, że wielu kredytobiorców nie zdaje sobie do końca z tego sprawy i to między innymi dlatego komisja nadzoru finansowego miała zastrzeżenia do działalności banków i wprowadziła osławioną rekomendację T. Ostatnie osłabienie złotego w stosunku do walut obcych, niemal natychmiast poskutkowało wzrostem rat kredytowych. Trudno przewidzieć jak rozwijać się będzie sytuacja gospodarcza na polskim rynku, chociaż prognozy są umiarkowanie optymistyczne.
Kryzys uczy pokory. Osoby, które sparzyły się inwestycjami w nieruchomości podczas ostatniego załamania hossy nie szybko wrócą na rynek. I słusznie, bo jak szacuje